Tadek

Narciarz i kitesurfer. Doświadczony instruktor kitesurfingu, IKO level 2

Bagaż sportowy stanowi zawsze kłopot przy podróżach samolotem. Wysokie dopłaty do biletów lotniczych, problemy z zabraniem sprzętu do samolotu, kłopoty i dodatkowe koszty przy transferach lotniskowych, to tylko przykłady wyzwań, z którymi trzeba się zmierzyć latając ze sprzętem kitesurfingowym.

Największy problem stanowi zabranie deski (bądź desek). O ile latawce, trapezy i bary bez problemu można zmieścić w zwykłych rozmiarów torbach lub walizkach, o tyle wielkość nawet małych desek znacznie przekracza wymiary bagażu dopuszczonego przez linie lotnicze. Rozwiązaniem może być zakup składanej deski, tak zwanego splitboard’a lub „splita”, który w stanie rozłożonym można spakować do bagażu spełniającego (lub prawie spełniającego) normy linii lotniczych. Jeśli zastanawiacie się, czy warto taką deskę kupić, być może poniższe podsumowanie moich kilkuletnich doświadczeń z używaniem desek splitboard pomoże Wam w podjęciu decyzji.

 

Wybór

Moje własne doświadczenia ograniczone są do dwóch modeli desek Nobile – NHP Split 134 cm, oraz Infinity Split 5’9”, ale wybór dostępnych na rynku splitboard’ów jest znacznie szerszy.

Składane deski typu twin-tip oferuje dwóch polskich producentów: Nobile oraz SU-2. Rozwiązania różnią się między sobą konstrukcją oraz ceną. Nobile NHP Split dzielona jest wzdłuż zygzakowatego przecięcia w połowie deski – z rowkiem na jednej połowie oraz wypustką na drugiej. Chcąc złożyć deskę wciskamy jedną połowę w druga i zapinamy dwa haczykowate bolce przy bocznych krawędziach deski. Dokręcamy finy, strapy oraz rączkę i deska jest gotowa do pływania. Ogromną zaletą tego rozwiązania jest fakt, że do złożenia i rozłożenia deski nie potrzebujemy narzędzi, nie ma też małych śrubek, które mogą się zgubić w piasku. Strapy i finy mocujemy za pomocą własnego rozwiązania Nobile, niewymagającego śrubokręta. Niestety, splity nie są tanie: 4 – 4,5 tysiąca za samą deskę, bez strapów. Koszt strapów Nobile to dodatkowo niecałe 600 zł. Dodatkowo – ze względu na zygzakowaty kształt łączenia – rozłożona deska ma długość większą niż jej połowa, co może utrudnić pakowanie i transport. W uzupełnieniu, Nobile oferuje kilka toreb przeznaczonych do transportu desek split.

Splitboard'y firmy Nobile dzielą się na dwie "nierówne połowy"
Splitboard’y firmy Nobile dzielą się na dwie „nierówne połowy” i do złożenia nie wymagają narzędzi

Su-2 proponuje inne rozwiązanie – deska składa się z 3 elementów. Trzeci element dokręcany na wierzchu dwóch właściwych części deski łączy wszystkie elementy w sztywną całość. W ten sposób wyeliminowano łączące pióra i wpusty. Rozwiązanie to wymaga użycia śrubokręta, ale posiada też parę zalet. Jedną z nich jest fakt, że deska po złożeniu ma długość dokładnie połowy właściwej deski, przez co jest bardziej pakowna. Drugą zaletą jest cena – Su-2 w wersji split według cennika kosztuje 740 EUR, czyli trochę ponad 3 tysiące złotych, już ze strapami.

Natomiast rozwiązanie SU-2 składa się z 3 części, w którym trzecia część pełni funkcję łącznika
Natomiast rozwiązanie SU-2 składa się z 3 części, w którym trzecia część pełni funkcję łącznika

Deski split twin-tip posiada w swojej ofercie również kilku niszowych producentów sprzętu kitesurfingowego, w tym względnie duży niemiecki Flysurfer.

Firma Nobile oferuje również unikalną, składaną deskę kierunkową. Wcześniejsza wersja o długości 5’9’’ (5 stóp 9 cali, czyli około 175 cm) po złożeniu jest długa na mniej więcej 110 cm, czyli lekko przekracza dopuszczalną długość bagażu lotniczego. Obecnie Nobile oferuje deskę „wave” split 5’6”, która po złożeniu ma około 90 cm. Termin „wave” ująłem w cudzysłów, ponieważ nie jest to deska typowo wave’owa.

Opisane w dalszej części artykułu wrażenia dotyczą wcześniej wspomnianych, znanych mi dwóch desek Nobile. W sezonie letnim 2018 nasza redakcja planuje test porównawczy najnowszych desek split firm Nobile i Su-2, – jesienią opiszemy jak deski obu producentów sprawują się w ekstremalnie intensywnym używaniu.

Własne doświadczenia

Transport

Zależnie od tego gdzie się wybieramy, pakowanie będzie wymagało mniejszej lub większej kreatywności.

Jeśli lecimy, na przykład, do Brazylii liniami TAP Portugal, mamy możliwość zabrania ze sobą dwóch sztuk bagażu rejestrowanego o wadze do 32 kg (lub 23 kg, w mniej sprzyjającym wariancie zakupu biletu). W tym wypadku bez większego problemu pakujemy część sprzętu, na przykład w jedną z toreb Nobile, przeznaczonych do przewozu desek split oraz latawców, pozostałą część wyposażenia oraz rzeczy codziennego użytku do drugiej, zwykłej torby lub walizki. W ten sposób udawało mi się pakować na wyjazd dwie deski – twin-tip oraz kierunkową, trzy latawce, dwa bary, trapez, impact-vest, oraz ubrania plus resztę zwykłych rzeczy i mieć jeszcze zapas wagowy (nawet przy 23 kg na sztukę). Deskę kierunkową „infininty split” pakowałem (wraz z innym wyposażeniem) do torby Nobile przeznaczonej do jej transportu. Pomimo, że – jak wcześniej wspomniałem – deska ta (a zatem również przeznaczonych do niej torba) nieznacznie przekracza wymiary dopuszczane przez linie lotnicze, nie miałem większych problemów z jej nadaniem. Kilka razy odprawiający pytali mnie czy jest to jakiś nietypowy bagaż, na przykład rower, ale za każdym razem odpowiedź, że są tam rzeczy codziennego użytku była wystarczająca. Będąca obecnie w sprzedaży wersja deski kierunkowej jest krótsza i z nią nie powinno być problemów.

Northface Base Camp Duffle XL pomieści z łatwością dwa latawce i deskę typu split
North F ace Base Camp Duffle XL pomieści z łatwością dwa latawce i deskę typu split

Trudniejsze zadanie stoi przez nami, jeżeli możemy podróżować tylko z jedną sztuką bagażu, szczególnie przy ograniczeniach wagowych. Nie próbowałem w ten sposób przewozić deski kierunkowej – przy posiadanej przeze mnie wersji raczej było by to nie wykonalne. Spakowanie deski typu twin-tip split też nie jest tak prostym zadaniem, jakby się wydawało. Po pierwsze, deska nawet po złożeniu nie wejdzie do zwykłej walizki (szczególnie produkt Nobile, który składa się na dwie „większe połowy”), po drugie, większość walizek bądź toreb podróżnych waży dobrych kilka kilogramów, co zużywa istotną część limitu wagowego.  Przeznaczone do tego celu torby producenta nie przekonały mnie, między innymi ze względu na ograniczoną pojemność. Rozwiązaniem okazała się torba North Face Base Camp Duffle XL. Jest ona stosunkowo lekka (waga około 2 kg) i bez problemu wchodzi do niej deska (NHP split 134 cm.), dwa latawce (10 i 12 m.), bar, trapez, cienka pianka, kosmetyczka (nie można jej wziąć do podręcznego, jeśli mamy w środku płyny) i trochę innych rzeczy. Wymaga to nieco wysiłku oraz ograniczeń, ale udaje mi się w takim zestawie ograniczyć wagi toreb do 20kg, w przypadku bagażu rejestrowego oraz mniej-więcej 6 kg, w przypadku podręcznego. Pod względem wymiarów, wszystko mieści się w normach.

Rozwiązanie typu „split” może okazać się również pomocne nie tylko w przypadku podróży lotniczych. Zastaw spakowany w North Face Base Camp Duffle XL znakomicie sprawował się przy długiej podróży motocyklem, o czym można przeczytać http://zyciezwiatrem.pl/poludniowa-sardynia-motocyklem-kitesurfing/.

 

Pływanie

Pływając na składanej wersji deski NHP nie odczuwałem wielkiej różnicy w stosunku do jej normalnej wersji. Deska sprawia wrażenie nieco „miększej” niż jej niedzielony odpowiednik, co może mieć znaczenie przy słabowiatrowych warunkach bądź przy wybijaniu się do skoku. Jednak, podkreślę, jest to tylko wrażenie – na pewno nie jest to wyraźna różnica, która mogłaby zakłócić komfort pływania.

Druga ze znanych mi składanych desek – Infinity Split jest dosyć specyficznym produktem. Nie jest to typowa deska do pływania na falach. W przeciwieństwie do standardowych wave’ówek, Infinity jest płaska, praktycznie nie ma wyporności. Jest to jakby hybryda pomiędzy deskami typu wave i skimm. Niemniej jest to bardzo ciekawa deska kierunkowa, która nie najgorzej sprawuje się, jako ekonomiczny, pod względem transportu, substytut typowej deski na fale. Stoi się na niej bardzo stabilnie, deska znakomicie pływa na wiatr, można też na niej dobrze bawić się na niezbyt ambitnych falach bądź robiąc triki strapless. Na desce są miejsca na montaż strapów, ale po ich zamontowaniu producent uchyla się od udzielenia gwarancji – przenoszone siły w ekstremalnym przypadku mogą przekraczać wytrzymałość konstrukcji.

Po złożeniu splitboard nie różni się od zwykłej deski
Po złożeniu splitboard nie różni się od zwykłej deski

Ekonomia

Kluczowe zagadnienie to pytanie, czy zakup deski dzielonej się opłaca. Można by teraz pokusić się o matematyczne wyliczenia dzieląc koszt deski przez średnią opłatę za bagaż, i tak dalej. W mojej opinii były by to trochę akademickie rozważania, mające sens dla ludzi znających dokładnie plany swoich kitersurfingowych wyjazdów na najbliższe kilka lat.

Zakup split’a na pewno ma sens dla osób surfujących wyłącznie bądź głównie w miejscach, dokąd lata się samolotami i to raczej na dłuższych trasach. W tym wypadku warto mieć w zestawie wyłącznie deskę typu split – dodatkowy koszt, różnica w cenie pomiędzy zwykłą i dzieloną wersją deski zwróci się po drugim – trzecim wyjeździe. Wspominam o dłuższych trasach, bo w wypadku tanich przewoźników bądź lotów czarterowych nie tylko wymiary bagażu, ale też jego waga może być źródłem dodatkowych kosztów.

Jeśli dzielona deska jest drugą w zestawie – na „krajowe” pływanie mamy standardową deskę zaś split potrzebny jest na dalsze podróże, wtedy czysto ekonomiczny sens zakupu nie jest już oczywisty. Koszt ponad 4 tysięcy złotych zwróci się dopiero bliżej „nastu”, niż kilku wyjazdów. A warto pamiętać, że czasem przewóz sprzętu może wcale nie być kosztowny, bądź to ze względu na oficjalną politykę niektórych linii lotniczych promujących wyjazdy (np. w Royal Air Maroc do Dakhli sprzęt do kite leci bezpłatnie) bądź przyjazne nastawienie pracownika odprawiającego bagaż, który nie będzie oczekiwał, bądź da się przekonać do odstąpienia od dodatkowej opłaty (zdarzyło mi się to kilka razy, pomimo oficjalnej konieczności opłacenia bagażu ponadwymiarowego). Warto pamiętać, że często tańszym rozwiązaniem może być wypożyczenie deski na miejscu.

Splity z powodzeniem mieszczą się do torby North Face
Splity z powodzeniem mieszczą się do torby North Face

Ale pamiętajmy, że posiadanie splita ma też kilka zalet nieprzekładających się bezpośrednio na koszt biletu. W przypadku niektórych linii lotniczych, czy też wybranych lotów zabranie bagażu ponadwymiarowego w ogóle może nie być możliwe, w tym wypadku split ratuje nam wyjazd. Podobnie przy transferach lotniskowych bądź wypożyczeniu samochodu nie będzie konieczna ciężarówka (albo przynajmniej duże kombi). Generalnie deska typu split znacznie poprawi komfort i elastyczność podróżowania.

Ostatnim zagadnieniem, mającym istotny wpływ na opłacalność zakupu, to oczekiwana trwałość deski. O ile tradycyjna deska będzie nam służyć długie lata, o tyle budowa wersji składanej może budzić obawy, co do jej żywotności. Deska wydaje się być bardziej podatna na uszkodzenia mechaniczne oraz ulegać szybszemu zużyciu w trakcie normalnego używania. Spotkałem się z opinią, że po pewnym czasie łączenie potrafi się wyrobić, uniemożliwiając dalszą eksploatację. Patrząc na sposób, w jaki zbudowany jest split, nie wydaje się to niemożliwe. Podobnie niektóre elementy, na przykład trzpienie łączące dwie połowy, mogą ulec mechanicznemu uszkodzeniu w czasie transportu lub pływania. Niemniej w moim przypadku, a używam intensywnie (3-4 wyjazdy rocznie) deski split od czterech lat, żadna z desek nie sprawia wrażenia, aby mechanizm łączenia uległ jakiemukolwiek zużyciu.

Modele Nobile Splitboard od 2018 roku mają nieco zmodyfikowany system łączenia
Modele Nobile Splitboard od 2018 roku mają nieco zmodyfikowany system łączenia

W przypadku produktów Nobile Split warto zaopatrzyć się w zapasowe finy oraz śrubki łączące, bo w przypadku zgubienia bądź uszkodzenia, co się nierzadko zdarza, nie da się ich łatwo zastąpić.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*